Wizyta naszych gości trwała zaledwie sześć dni (10-15.06.2007). Był to czas spędzony zarówno na pracy jak i zabawie. Staraliśmy się zachować właściwe proporcje między przyjemnością a pracą, choć było to trudne. Co do pogody, to ta natomiast dopisała i praktycznie przez cały czas świeciło słońce i było upalnie.
W niedzielę, zaraz po przyjeździe naszych gości, spotkaliśmy się w pubie „Ave Cezar” na karaoke.
Poniedziałek był to czas, gdy  niemieccy przyjaciele mieli okazję zobaczyć naszą szkołę i miasto. Brali udział w wybranych przez siebie przedmiotach (2 godziny lekcyjne), a następnie został im zaprezentowany film o naszej szkole. Nie brakło pysznych ciastek i napojów (czym chata bogata...). Zostaliśmy również przyjęci przez przedstawiciela władz miasta. Dzień zakończyliśmy, bawiąc się w „Retro”.
We wtorek udaliśmy się do Krzyżowej. Znajduje się tutaj Międzynarodowy Dom Spotkań Młodzieży. Czas do południa wypełniły sprawy organizacyjne. Po obiedzie rozpoczęliśmy pracę w grupach, tzw. „warsztaty” pod hasłem „Nasze obyczaje”. Wieczorem grupa plastyczna przygotowała zadanie: każdy musiał ulepić z plasteliny swojego partnera. Śmiechu było co niemiara.
Środa to czas wypełniony od rana pracą w grupach.  Należy zaznaczyć, że do szesnastej każda grupa musiała ukończyć swój projekt. O szesnastej albowiem odbyła się prezentacja pierwszej z grup, to znaczy przeprowadzono grę terenową. Z zapałem szukaliśmy skarbu, jakim były cukierki. Wieczór upłynął pod hasłem prezentacji kolejnych grup : (1) tanecznej – uczniowie odtańczyli poloneza i krakowiaka w tradycyjnych, ludowych strojach, (2) dla majsterkowiczów- ci wyprodukowali mnóstwo rekwizytów związanych ze świętami: kartki wielkanocne, wydmuszki, witraż, marzanna, podłaźniczka (gałązki jodłowe stanowiące dekorację bożonarodzeniową). Ostatnia grupa pokazała natomiast obyczaje w formie  praktycznej. Nie zabrakło wróżb andrzejkowych, topienia marzanny, a wreszcie mało znanej tradycji , w której to pojawiły się widma ludzi („Dziady śmigustne”)
We czwartek musieliśmy niestety opuścić Krzyżową. W drodze powrotnej do Lubina „zahaczyliśmy” o Wrocław. Zwiedziliśmy Ostrów Tumski i budynek Uniwersytetu Wrocławskiego.
W piątek wszyscy byliśmy niewyspani (ach, ta impreza pożegnalna w Ave Cezar!). Pomimo tego dzielnie zwiedzaliśmy zamek Grodziec, gdzie zapoznano nas także z legendą o Czarnym Wiesławie, rycerzu, którego duch wałęsa się po zamku. Przy okazji zjedliśmy kiełbaski z rusztu.
W piątek parę minut po godzinie 17 nadszedł czas na ostateczne pożegnanie. Nie zabrakło łez, całusów, uścisków i obietnic, że spotkamy się ponownie.

 thumb_pict0025.jpg thumb_pict0028.jpg 

thumb_pict0008.jpg 

 thumb_pict0033.jpg
 thumb_pict0031.jpg  thumb_pict0036.jpg  thumb_pict0041.jpg  thumb_pict0016.jpg
 thumb_pict0057.jpg  thumb_pict0011.jpg  thumb_pict0044.jpg  thumb_pict0055.jpg
 thumb_pict0067.jpg  thumb_pict0070.jpg  thumb_pict0082.jpg  thumb_pict0061.jpg

Serwis wykorzystuje ciasteczka. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

  I accept cookies from this site.
EU Cookie Directive Module Information