"Martynyna Kucharska (2e) zajęła V miejsce w "O!Błędnym Dyktandzie" - ogólnopolskiej akcji, której organizatorem była firma Pilot Pen Polska, a dyktando prowadził znany dziennikarz Maciej Kurzajewski. Pierwszy etap (ponad 6500 os) odbył się online. Na finał do Warszawy zaproszono 500 uczestników w dwóch grupach wiekowych. W przedziale 13-19 lat rywalizowało ok. 200 osób. W dyktandzie można było zdobyć 300 pkt, Martyna mając 5 miejsce uzyskała 295,5 pkt".
Gratulujemy!
Zobaczcie tekst dyktanda:
"URODZINOWY KOGEL-MOGEL Żartowniś z tego naszego druha. Humor dopisuje chichoczącym się gościom wśród fantasmagorycznego lapidarium. Przy hebanowym stole, który uginał się od wiktuałów, świergotało żartobliwe gremium. Pośrodku stołu w brytfannach piętrzyły się bażanty, antrykoty, eskalopki, turboty w beszamelu, żelatynowe suflety, a także miód pitny i soczysty topinambur. To jedynie niewielka ilość z dwustu pięćdziesięciu trzech odmian dań. Jarzyny to tylko przystawki obok korzennych destylatów z owoców jeżyny i czerwonopomarańczowej jesiennej jarzębiny, hortensji, hiacynta czy hebe, które z lekką dezynwolturą serwował kuchmistrz. Goście żywią się pochlebstwami, harcami i krotochwilą. Podnóżki podłóżcie im pod nóżki i przykryjcie szkarłatnym abażurem. Ogólna degrengolada i barbaryzm z tymi kosmopolitami. Mitrężyli czas na ożywioną i pretensjonalną dyskusję o ambiwalencjach językowych. Nie należy się zżymać, żeby zjeść jarzynę lub jeżynę. Gość solenizanta z zadzierzystością śpiewał urodzinowy hymn z innymi, ale nie mógł zdzierżyć nuty o moździerzach, o rachitycznych chartach, które czmychały i powodowały konfuzję. Aż tu nagle do świętujących przybył w drelichach pewien frenetyczny absztyfikant, który przyniósł korespondencję w bladozielonej kopercie. To egzaltowany nieprzesadnie reżyser zaproponował mu korzystny obopólnie angaż w reklamie długopisu marki Pilot, który tu i ówdzie maże przeróżne napisy. Na przykład: „Uwaga! Człowiek przez sen wchłania osiem pająków w ciągu całego życia. Przykładowo Australijczyk, u którego pająków jest w bród, zje i do trzydziestu sztuk, Boliwijczyk – nawet pięćdziesiąt, Irakijczykowi wystarczy dwie trzecie ilości z trzech ósmych wymienionych, a mieszkaniec Antarktydy nie zje w ogóle”. Okazało się jednak, że to był tylko humbug i konfabulacja ortograficznych zasad, gdyż aranżer uwielbiał humor mowy."

 

Serwis wykorzystuje ciasteczka. Korzystanie ze strony bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

  I accept cookies from this site.
EU Cookie Directive Module Information